Co skłoniło Pana do wykonywania właśnie tego zawodu?

Na tę decyzję złożyło się kilka czynników, ale myślę, że najważniejszym z nich była potrzeba przekazania swojej wiedzy i pasji innym oraz wzbudzenia fascynacji danym przedmiotem. Wbrew pozorom to trudne zadanie, ponieważ procent osób, które już w szkole podstawowej połkną przysłowiowego bakcyla, w tym przypadku muzyki, jest niewielki. Oni jednak w dużej mierze stanowić będą w przyszłości o kulturze muzycznej w naszym kraju. 

Ciekawi nas także, kim zostałby Pan, gdyby nie był nauczycielem?

Gdybym miał wybrać zawód, który zupełnie nie jest związany ze sztuką muzyczną, to zostałbym astronomem. Jest to moja największa pasja poza muzyką. 

Dlaczego akurat tego kierunku (przedmiotu) Pan uczy ?

Muzyka towarzyszy mi przez całe moje życie. Jej obecność nie zamyka się tylko w murach szkoły. Cała moja działalność zawodowa i życiowa związana jest z muzyką. Jestem zarówno nauczycielem muzyki, ale także (a może przede wszystkim) muzykiem z punktu widzenia praktycznego. Tak na marginesie, nie jestem zwolennikiem traktowania muzyki jako przedmiotu, ponieważ nie da się jej nauczyć. Żeby cokolwiek mógł z niej zrozumieć, odkryć jej piękno, trzeba się nią zafascynować.  

Jakie jest Pana najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych?

Ciężko jest mi przypomnieć sobie konkretne wspomnienie, natomiast bardzo lubiłem wszelkiego rodzaju wycieczki i wyjścia. Powód był oczywisty. Nie było wtedy lekcji i można było się trochę pośmiać z kumplami. 

A jakie w takim razie jest Pana najlepsze wspomnienie z naszej szkoły?

Takich wspomnień jest wiele, takim najlepszym jest chyba mecz mikołajkowy rozegrany trzy lata temu. Nauczyciele wygrali wtedy z uczniami, a ja zdobyłem dwie bramki. Po tym meczu dostałem nawet propozycję podpisania kontraktu z Realem Madryt, ale wolałem zostać w Lusowie 😉 

Jaki uczniem był Pan? 

Jeżeli chodzi o szkołę podstawową, to byłem spokojnym uczniem. Nie sprawiałem problemów wychowawczych, chociaż na przerwach lubiłem czasami pobroić. Uczyłem się bardzo dobrze.

Jakie cechy charakteru ceni Pan u uczniów?

Wyobraźnię, empatię, skromność oraz szczerość.  

Ma Pan czasem trudność z rozczytaniem uczniowskiego pisma? 

Raczej nie. Sam nie piszę zbyt ładnie, więc moje oczy są do tego przyzwyczajone. Częściej mam problem z odczytaniem właśnie swojego pisma. Ostatnio tak było na zakupach, więc jednej rzeczy z listy nie kupiłem, bo nie mogłem się doczytać, co zapisałem. 

Jaki był najlepszy „tekst”, który usłyszał Pan od ucznia?

Było ich naprawdę wiele i nie jestem w stanie przytoczyć jakiegoś konkretnego. Bawią mnie zawsze tłumaczenia uczniów błądzących po korytarzach podczas długiej przerwy gdy pytam, dlaczego nie są na dworze. Wtedy wasza pomysłowość nie zna granic.   

Widzi Pan jak uczniowie ściągają, czy tylko nam się wydaje, że nie?

Oczywiście, że widzę. Biurko nauczyciela to jak bocianie gniazdo na statku. Wszystko stamtąd widać. 

Tęskni Pan za rocznikami, które już odeszły ?

Zawsze pozostaje sentyment. Każda klasa jest zupełnie inna i wspomnienia z nią związane są w tym sensie wyjątkowe. Na szczęście pustkę po absolwentach zapełniają uczniowie, którzy dopiero rozpoczynają szkolną przygodę. 

Czy może nam Pan zdradzić, co Pan robi w wolnym czasie?

Tak jak wspominałem, dużą część mojego życia zawodowego i prywatnego zajmuje muzyka. Dużo czasu spędzam ćwicząc na saksofonie oraz komponując. Poza tym lubię podróżować, a nocami często zapuszczam się w odludne miejsca, żeby obserwować nocne niebo. 

Jak się Pan czuje w obecnej sytuacji? Jak sobie Pan daje radę?

Prawdę mówiąc nie przytłacza mnie ta sytuacja. W dużej mierze przez to, że jestem introwertykiem. Dobrze czuję się we własnym towarzystwie a moje pasje zapełniają mój wolny czas. Myślę, że to są dla nas wszystkich wbrew pozorom cenne chwile, bo gdyby nie ta sytuacja, nie bylibyśmy w stanie spojrzeć na świat i życie z tej perspektywy, z której aktualnie na nie patrzymy. 

Dziękujemy za rozmowę!